To ja. Bez wersji do pokazywania.
to nie jest tekst do szybkiego przeczytania.
Pomagam ludziom ogarniać życie, a sam często nie wiem, co robię ze swoim.
Jestem bardzo oddany swojej pracy.
Naprawdę.
Myślę o niej jak o powołaniu.
Czasami łapię się na tym, że kiedy myślę o śmierci, to nie myślę o tym, co miałem, co zbudowałem, co zostawię.
Myślę o tym, czy ktoś w ogóle poczuje, że mnie nie ma.
Czy ktoś zatrzyma się na chwilę.
Czy ktoś przyjdzie.
Musiałem nauczyć się bycia ojcem.
I dalej się uczę.
Jestem daleki od ideału.
Czasem bardzo.
Ale to jest też jedyna rzecz, która naprawdę mnie rozczula.
Rozbraja.
Zatrzymuje.
Ze związkiem jest trudniej.
Wszedłem w to wszystko, nie mając przemyślanych rzeczy z dzieciństwa, z domu.
Uczyłem się siebie, relacji, bliskości dopiero w trakcie.
Boleśnie.
Nie tylko dla siebie.
To ja.
Jestem podejrzliwy.
Chwiejny.
Impulsywny.
Momentami narcystyczny.
Momentami depresyjny.
Nie wiem, czego chcę.
Bardzo trudno znaleźć mi większy sens.
Nie wiem, z jakim humorem obudzę się następnego dnia.
Nie do końca kontroluję swój nastrój.
Z kobietami mam łatwość.
Potrafię wejść w kontakt.
Zbliżyć się.
Czasem oczarować – tą częścią siebie, która jest miękka, uważna i obecna.
To przychodzi naturalnie.
Z mężczyznami jest inaczej.
Czuję, jakbym musiał rywalizować.
Jakbym był pod napięciem.
Trudno mi się zaprzyjaźnić.
I gdzieś pod tym wszystkim jest złość.
Cicha.
Ukryta.
Nie do końca przyznana.
To wszystko mieści się w jednym człowieku.
I to jestem ja.
czytasz to w ciszy?
