To, co nigdy nie powinno się wydarzyć, a jednak zostaje
Patrzę na światło łamiące się na ścianie. Przypomina mi o Tobie. O chwilach, które były i nie były jednocześnie. O tym, jak wszystko, co niemożliwe, stało się realne choćby na kilka minut, kilka spojrzeń, kilka słów, które nigdy nie powinny były paść.
Nie wierzę w przypadki. Znaleźliśmy się w oceanie ludzi, pośród tysięcy historii, których nigdy nie przeczytamy. Nie szukałem Cię. Ty nie szukałaś mnie. A jednak – istniejemy. Zmieniliśmy siebie nawzajem, zostawiliśmy odciski na sobie, których nie da się zmazać. Każde nasze spotkanie, nawet to w myślach, jest jak cichy krzyk, który nigdy nie znajdzie odpowiedzi.
To zaczęło się od słów. Od listów, które pisaliśmy do siebie, jakbyśmy oboje od dawna wiedzieli, że musimy się odnaleźć. Każde zdanie było mostem, łączącym nas przez przestrzeń i czas. W tych słowach odnajdywaliśmy siebie, zanim się dotknęliśmy, zanim spojrzeliśmy sobie w oczy. Byliśmy w nich całkowicie nadzy – prawdziwi, bez masek, bez potrzeby udawania. Listy stały się naszą rzeczywistością, naszym sekretnym światem, w którym byliśmy sobą bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Niektóre miłości są jak pęknięcia w czasie – wydarzyły się, ale nie miały prawa trwać.
Powinienem o Tobie zapomnieć. Powinienem ułożyć swoje życie w stabilność, w codzienność, która nie rani. Ale nie mogę. Bo jesteś tam, w tych miejscach, w których nigdy Cię nie było, ale zawsze powinnaś być. W moim spojrzeniu na świat, w dźwiękach, które przywołują Twój głos. W moich słowach, które pisałem o Tobie, zanim Cię poznałem.

Nie wiem, ile czasu musi upłynąć, żebyśmy mogli być razem. Lata? Wcielenia? Ale wiem, że się wydarzymy. Może w innym życiu, może kiedyś, kiedy świat nie będzie przeszkodą, a my nie będziemy musieli grać ról, które nie są nasze. Bo my już to wiemy. Byliśmy tam. Byliśmy razem w tych kilku godzinach, które znaczyły więcej niż lata poprawności.
Są kobiety, które można pokochać, ale nie można z nimi być. I są kobiety, których nie można nie kochać, nawet jeśli nie można z nimi być.
Gdybyśmy byli sami, bylibyśmy przyssani do siebie, jakby świat nie istniał. Ale świat istnieje. I nie pyta o zgodę.
„No, I don’t wanna fall in love… This world is only gonna break your heart.”
Nie słucham tej piosenki zbyt często. Ale kiedy gra, nie potrafię jej wyłączyć.
Bo w jej dźwiękach słyszę Ciebie. I siebie. I nas.
