The War on Drugs – Thinking of a Place

Piosenki jak klucze, które otwierają drzwi do nas samych

Bywa, że trafiam na piosenkę, która działa jak klucz – otwiera drzwi do miejsc, o których istnieniu dawno zapomniałem. Thinking of a Place zespołu The War on Drugs to właśnie taki utwór. Nie słucha się go, żeby po prostu czerpać z dźwięków – to jak zanurzenie w falach, które powoli, delikatnie, ale nieubłaganie zabierają cię w podróż.

“I’m moving through the dark of a long black night”

Delikatność syntezatorów, miękka perkusja i snujące się partie instrumentalne sprawiają, że całość wydaje się płynąć we mnie sennie.
Pierwsze dźwięki gitary brzmią jak coś odległego, jakbym wsłuchiwał się w echo własnych wspomnień. Jest w tym coś znajomego, ale nieuchwytnego – tak jak zapach deszczu na asfalcie albo blask świateł miasta odbijający się w szybie, gdy jedziesz nocą i nie możesz zasnąć. To utwór, który mówi więcej ciszą między dźwiękami niż samą muzyką, a mimo to każda nuta trafia prosto tam, gdzie trzeba.

Wokal Adama Granduciela? Jest jak głos kogoś, kto widział więcej, niż chciał, i teraz próbuje to poukładać. Nie ma tu prostych odpowiedzi ani banalnych refrenów. Jest za to tęsknota – za miejscem/osobą/momentem, który minął, ale wciąż żyje w zakamarkach pamięci. „I’m moving through the dark of a long black night” – kto z nas tego nie zna? Tej ciemności, która nie przeraża, ale daje przestrzeń na pytania, których nie zadajesz w świetle dnia.

Z każdym kolejnym akordem piosenka staje się coraz bardziej jak droga – długa, nieśpieszna, wijąca się przez krajobrazy, które jednocześnie zachwycają i niepokoją. To nie jest utwór, który śpiewam pod prysznicem czy w aucie z radiem na full. To bardziej rozmowa, którą prowadzę sam ze sobą podczas spaceru w samotności. Myślę o tym, gdzie byłem, dokąd zmierzam i czy to wszystko w ogóle ma jakiś większy sens.

“Nie wszystko musi być jasne, czasami wystarczy, że jest”

Co sprawia, że ten utwór tak do mnie przemawia? Może to ta melancholia, która jest tu piękna, ale nie przytłaczająca. To nie smutek, to coś głębszego – jakby gość śpiewał o tych wszystkich chwilach, które definiują nas bardziej, niż chcemy przyznać. Jakby czas przestał się liczyć, a jedyne, co się liczy, to to, co w danym momencie czujesz.
To utwór_tęsknota za czymś nieuchwytnym, być może za osobą, za miejscem, za chwilą, która minęła, ale zostawiła ślad. To też swoisty hołd dla przeszłości.

Droga 1
Droga 2
Droga 3 3

Dla mnie Thinking of a Place brzmi jak podróż w głąb siebie, gdzie przeszłość i teraźniejszość tańczą obok siebie, splatając się w sposób, którego nie da się w pełni zrozumieć. To trochę jak odczytywanie starych listów – pamiętam emocje, ale już nie do końca rozczytuje słowa. I to jest piękne. Nie wszystko musi być jasne, czasami wystarczy, że jest.
Słuchając tego utworu, widziałem obrazy: drogi oświetlonej jedynie blaskiem księżyca, dłoni przesuwającej się po zimnym szkle okna, spojrzeń, które kiedyś coś znaczyły, a teraz są tylko i aż cudownym wspomnieniem. A jednocześnie czułem dziwny spokój – jakby wszystko, co było, co jest i co będzie, w końcu znalazło swoje miejsce.
To jest piosenka dla tych, którzy lubią się zgubić w dźwiękach, którzy chcą po prostu być przez chwilę „gdzieś”, choć nie do końca wiedzą gdzie. Może tam, gdzie czeka to jedno miejsce, które zawsze wraca, gdy o nim pomyślisz.

A jakie utwory otwierają drzwi do Twoich wspomnień?

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *