Z kieszeni #1 – Klucz, który niczego nie otwiera
Noszę przy kluczach jeden dziwny przedmiot.
To klucz.
Nie taki nowoczesny, płaski jak karta bankowa.
Prawdziwy – zębaty, metalowy, trochę cięższy niż powinien być.
Kiedy uderza o resztę kluczy, wydaje głuchy, matowy dźwięk.
Jest lekko chłodny, nawet kiedy trzymam go długo w dłoni.
Takie klucze pamiętam z dzieciństwa.
Leżały na półce w przedpokoju, obok telefonu z kablem skręconym jak sprężyna.
Drzwi zamykało się wtedy powoli, z wyraźnym kliknięciem.
Bez pośpiechu.
Dzisiaj większość rzeczy otwieram telefonem albo kartą.
Cicho. Bez oporu. Bez dźwięku.
Ten klucz niczego już nie otwiera.
A mimo to noszę go przy sobie.
Może dlatego, że przypomina mi czasy, kiedy rzeczy miały swój ciężar.
I swój dźwięk.
A drzwi zamykało się tylko raz – i to wystarczało.
Z kieszeni
